Blog – Active PR – efektywna komunikacja

Przyszłość internetu należy do wideo

Opublikowano 15/12/11 przez activepr

Jak zrobić sushi? Wystarczy przejrzeć 10 stron z przepisami kuchni japońskiej, wykonać siedem prób ugotowania ryżu i zawijania go w sprasowane liście algi, a być może ósma próba okaże się udana. Zamiast tego można obejrzeć trzyminutowy film na YouTube, w którym krok po kroku ekspert pokaże nam, jak je sprawnie przygotować. Co jest łatwiejsze i szybsze?

Powyższa historia jest odpowiedzią na pytanie o to, jak zmienia się sposób zdobywania wiedzy przez konsumentów. W dobie szumu informacyjnego w cenie są proste i szybkie sposoby pozyskiwania informacji. Przeciętny użytkownik podczas przeglądania sieci równocześnie słucha muzyki, czatuje na Facebooku, rozmawia przez telefon czy nawet ogląda telewizję. Wraz ze wzrostem równolegle wykonywanych aktywności maleją szanse na przeczytanie tekstu ze zrozumieniem i na zapamiętanie znalezionych informacji. Kluczem do zdobycia uwagi odbiorców naszych przekazów jest przebicie się przez clutter informacyjny poprzez maksymalne zaangażowanie ich zmysłów do odbierania informacji. Ten warunek w 100% spełniają treści wideo. Potwierdza to zachowanie amerykańskich menedżerów, wśród których aż 60% przyznaje się do oglądania filmów wideo on-line przed przeczytaniem artykułu na ten sam temat.

Zmiany technologiczne, zmiany społeczne

Dzięki zwiększającej się z roku na rok przepustowości łączy internetowych popularność wideo on-line rośnie. Według badań Gemiusa z marca 2011 r. 95% polskich użytkowników sieci ogląda video online (w porównaniu z 70% dwa lata temu). Użytkownicy oglądają głównie treści rozrywkowe – filmy, teledyski, programy telewizyjne (66%), materiały informacyjne (60%), materiały edukacyjne (44%), w dalszej kolejności informacje kulturalne, filmy hobbystyczne, instruktażowe, zawodowe. W każdej z tych kategorii rok do roku odnotowane zostały kilku- lub kilkunastoprocentowe wzrosty wartości. W kolejnych latach wraz ze zwiększającym się zasięgiem treści wideo należy spodziewać się dalszego nasilenia tych trendów.

Warto podkreślić, że wzrost konsumpcji treści wideo nie byłby możliwy bez dynamicznego rozwoju serwisów społecznościowych. W okresie od 2006 do 2011 r. niemal trzykrotnie (z 33 do 71%) wzrósł odsetek użytkowników dzielących się ze znajomymi filmami wideo przez social media. Łatwość współdzielenia jest podawana jako jedna z najważniejszych przyczyn oglądania wideo w sieci.

Do wzrostu popularności tego narzędzia dokłada się także rozwój rynku smartphone’ów i tabletów, które pozwalają ich właścicielom korzystać z Internetu w dowolnym miejscu. Co istotne, ze względu na rozmiar ekranów znacznie wygodniej jest na nich oglądać filmy wideo niż czytać dłuższe teksty. Ponadto właściciele smartphone’ów sami stają się producentami treści, przygotowując zdjęcia i filmy oraz umieszczając je w sieci. Rozwój mobilnego wideo będzie trwał, prognozy dotyczące sprzedaży tego typu urządzeń są bardzo optymistyczne – w 2012 r. przewiduje się w Polsce sprzedaż ponad 11,5 mln aparatów, z których prawie połowę stanowić będą smartphone’y. To ponad 2 mln sztuk więcej niż wyniosła sprzedaż w roku 2011.

Agenda setting i social media

Opublikowano 02/10/11 przez activepr

„Cała moja wiedza opiera się na tym, czego dowiem się z gazet” – powiedział Will Rogers, amerykański komik komentujący wydarzenia polityczne.

To trafna uwaga, która określa zdobywanie przez nas wiadomości związanych ze zdarzeniami politycznymi lub społecznymi w Polsce czy na świecie.

Aktualne informacje docierają do nas przez gazety, radio, telewizję i internet, rzadko mamy przecież okazję uczestniczyć bezpośrednio w sytuacjach rozgrywających się na szczeblu państwowym czy międzynarodowym.

To, czego się dowiemy, zależy więc od reporterów, szerzej – od redakcji która, przygotowując serwis informacyjny, wybiera nie tylko tematy do omówienia ale i sposób ich przedstawienia. Dobór newsów i ich liczba to właśnie agenda setting, dzięki której media kierują uwagę odbiorców na określone zagadnienia. Nieprawdą jest, że media mówią nam, jak mamy myśleć, ale poprzez poruszanie określonych zagadnień sugerują, o czym mamy myśleć. W budowaniu oferty informacyjnej ważna okazuje się także kolejność prezentowanych informacji: to, czy news został opublikowany na „jedynce” czy na czwartej stronie gazety, ukazał się drobnym drukiem czy dużą czcionką, na stronie głównej czy na kolejnej podstronie serwisu. Rangę newsa określa więc miejsce jego publikacji w mediach. Jako, że mnóstwo tematów przyciąga każdego dnia uwagę dziennikarzy, a tylko nieliczne wątki są podejmowane i omawiane, to wybory redakcji określają niejako wagę wydarzeń.

Obecnie medialne agenda setting ulega zatarciu, gdyż w coraz większym stopniu źródłem informacji dla opinii publicznej stają się social media. Różnorodność podejmowanych tematów, szerokie spektrum przedstawianych opinii powodują, że poznajemy zagadnienia z perspektywy wielu niezależnych od siebie internautów. Możemy także samodzielnie dobierać kwestie, z którymi chcemy się zapoznać. Co prawda wymaga to od nas wysiłku wyszukania takich blogów, forów, na których znajdują się interesujące nas wiadomości, ale to raczej niezbyt duża cena  za możliwość poznania rozmaitych opinii na określony temat.

Nieograniczony dostęp do informacji wiąże się z korzyściami, których nie sposób przecenić, rodzi też jednak pewne problemy. W internecie pojawiają się relacje albo wiadomości niepotwierdzone lub uproszczone do tego stopnia, że tracą swój pierwotny sens, a często po prostu błędne. Bywa, że w jednym artykule czy notce uważny czytelnik może znaleźć konkretne dane, np. liczbowe, które są ze sobą sprzeczne. Nawet osobom na bieżąco śledzącym wydarzenia nieraz trudno się zorientować w tym gąszczu prawdziwych i sfabrykowanych sensacji, spekulacji i faktów, sprawdzonych informacji i błędów wynikających z pośpiechu lub niewiedzy.

Co zatem zrobić w sytuacji szumu informacyjnego? Czym się kierować, gdy do wyboru mamy różne wersje wydarzeń, liczne opinie, uwagi, komentarze? Wyjściem jest powrót do źródeł, czyli… zdanie się na opinię dziennikarza, eksperta z danej dziedziny, który w sposób profesjonalny przedstawi nam określone zagadnienie. Zarówno w telewizji, radiu i prasie, jak i w internecie można znaleźć osoby, które chętnie dzielą się swoją wiedzą i – co ważne – robią to rzetelnie.

Można pokusić się o stwierdzenie, że w dobie przesytu informacyjnego siła mediów tradycyjnych tkwi właśnie w autorytecie i wiedzy. Może więc podczas budowania swojego agenda setting warto odnieść się zarówno do mediów tradycyjnych, jak i social media?

Facebook czy Google+ ?

Opublikowano 27/07/11 przez activepr

Rośnie aktywność marketerów w social media. Najczęściej wybieranym medium do działań reklamowych i PR jest ciągle Facebook, mimo, że to nk.pl gromadzi największą liczbę userów. Nowością jest produkt Google+, którego testową wersję mogą na razie badać wybrańcy (nie jest ich tak mało, portal zaprosił do testów 10 mln użytkowników). Z dużym zainteresowaniem będziemy śledzić tą rywalizację. Więcej informacji o działaniach w social media pod linkiem.

Reklama w sieci 2010 – raport

Opublikowano 04/07/11 przez activepr

Rosną wydatki firm przeznaczone na reklamę w internecie. Najnowszy raport Interaktywnie.com. pokazuje, że niezależnie od sytuacji gospodarczej, internet zgarnia coraz większe części budżetów marketingowych. Rok 2010 to ponad 1,6 miliarda złotych wydanych w sieci, co jest najlepszym wynikiem od początku mierzenia wydatków reklamowych w internecie.
W raporcie przygotowanym przez IAB Polska czytamy, że najbardziej popularnym sposobem reklamy są display ale coraz większą liczbę zwolenników zdobywa format video. Marketerzy często wybierają także SEM czyli promocję w wyszukiwarkach. Więcej informacji pod linkiem.

Czy rząd faktycznie ma taki dobry PR?

Opublikowano 17/01/11 przez activepr

Od paru miesięcy mamy wątpliwą przyjemność słuchania o tym, jak wiele z decyzji rządu jest jedynie „piarowskim zagraniem”, a wyrażane opinie są tylko „piarem”, który ma przynieść koalicji kolejne dobre wyniki sondaży. Jak wiele złego musieli uczynić specjaliści public relations, skoro aż tyle negatywnych komentarzy odnosi się do tej profesji?

Myślę, że podstawowym problemem jest w tej sytuacji totalne niezrozumienie pojęcia public relations. Fakt, definicji zagadnienia jest mnóstwo, prawdopodobnie tyle, ilu jest samych piarowców, ale co do podstaw, każda z nich mówi o tym, że PR to dwustronne komunikowanie, wzajemne zrozumienie, przekazywanie informacji. Natomiast obecnie, w powszechnym odczuciu, działaniami public relations są spektakularne oświadczenie polityków, oryginalny krawat czy gadżety wykorzystywane do rozmowy z wyborcami.

Zastanawiając się nad faktycznym stanem politycznego PR należałoby raczej załamać ręce nad jego efektami. W jaki sposób komunikowana jest reforma OFE? Kto z nas słyszał pozytywne komunikaty dot. 6-latków w szkole podstawowej? Kto z nas zna strategię działania rządu, przygotowaną przez ministra Boniego? Przecież gdyby było tak dobrze z rządowym PR, wyborcy mieliby mnóstwo argumentów mówiących o słusznych działaniach koalicji. Faktem jest, że media wolą spektakularne zdania, małe show, które dobrze się sprzedaje, ale właśnie sztuką skutecznego PR jest pokazanie tematów trudnych, czasem nudnych w taki sposób, aby media chciały temat pokazać.

Jakże więc mówić o skutecznym PR rządu, gdy brakuje komunikacji?

Do poczytania: